poniedziałek, 17 listopada 2014

"Odkrywam się" czyli Liebster Blog Award

Ostatnio zostałam zaproszona do pewnej zabawy. I teraz uwaga: nie lubię takich zabaw. Ale postawiłam sobie wyzwanie. Na czym ono polega? Sprawa banalna. Żeby odpowiedzieć na te zdawało by się proste pytania Kasi musiałam się Wam trochę uzewnętrznić a uwierzcie dla mnie to wcale nie jest takie łatwe. Po prostu mam z tym problem. Nie umiem, nie potrafię. Ale po to między innymi założyłam bloga, żeby przestać chować się jak ta mysz za miotłą stojącą w koncie. Żeby wyjść do ludzi. Jak komuś podpasuje będzie do mnie zaglądał. Jak komuś nie będzie ze mną po drodze to go po prostu tutaj nie będzie. 


Co pisałaś, zanim zaczęłaś pisać bloga?  


Co pisałam? Nic konkretnego poza zwykłymi notatkami w zwykłych zeszytach i kalendarzach. Nadal wole pióro i papier niż przypominacz w telefonie. Bloga nie zaczęłam pisać dlatego, że kartki mi się skończyły :)

Czy Twoja rodzina wie, że blogujesz? Co o tym myślą?

Jeśli tak to raczej czysto przypadkowo się o tym dowiedzieli bo ja i autopromocja nie idą w parze. Przyznam, że cecha koszmarna i uciążliwa ale może kiedyś przeskoczę tą przeszkodę. Dlatego właśnie spróbowałam blogowania bo blogując próbuję przełamać swoją skrytość - taki rodzaj terapii :)

Jestem beznadziejnym fotografem. Daj mi jedną, najważniejszą rade dotyczącą robienia zdjęć.

Pamiętaj, że zdjęcie to nie tylko obraz, to emocje, więc patrz nie tylko okiem. Pozostałe to technika, którą jesteś w stanie opanować mniej lub więcej :)

Jakie uczucie uwalnia we mnie opcja: kupić? Irytacja ogromna irytacja ! Nie wiem czemu ale dostaje szału kiedy mam coś kupić. Kiedy wchodzę do sklepu mam wrażenie, że zastanę zalana zaraz ogromną falą przypływu rzeczy maści wszelakiej. Półki uginają się od towaru, czasem przejść nie można ale kiedy mam podjąć decyzję pojawia się dwa ale:


Masz dzień tylko dla siebie. Jak go spędzisz?

Marzenie :) Ale wtedy... Nigdzie bym się nie śpieszyła, delektowała ciszą i wysłuchała w końcu swoich własnych myśli. Jeśli oczywiście jest w mózgu jakiś magiczny przełącznik on/off bo jeśli nie, to moje natręctwo myśli i poczwórne ADHD mych rąk nigdy nie pozwoli mi na tak zwany chillout :)

Jeśli masz wybór, wolisz kupić, czy zrobić? 

Jakie uczucie uwalnia we mnie opcja: kupić? Irytacja ogromna irytacja ! Nie wiem czemu ale dostaje szału kiedy mam coś kupić. Kiedy wchodzę do sklepu mam wrażenie, że zastanę zalana zaraz ogromną falą przypływu rzeczy maści wszelakiej. Półki uginają się od towaru, czasem przejść nie można ale kiedy mam podjąć decyzję pojawia się dwa ale:

a) Co kupić? Dotyczy to głównie prezentów. Mam wrażenie , że żaden nie będzie dobry, trafiony. Po pierwsze dlatego, że mam nieodparte wrażenie, że wszyscy już wszystko mają. A po drugie dlatego, że takim sprintem codzienności przebiegamy obok drugiego człowieka, że tak naprawdę nie wiemy co sprawiło by mu prawdziwą przyjemność. 
b) Które wybrać? Bo jeśli już wiesz jaki przedmiot chcesz kupić to musisz zdecydować, że to właśnie ten będzie tym właściwym. 

Jakie uczucia wyzwala we mnie opcja:zrobić?
Satysfakcję! Ale i obawę! Bo czy obdarowana osoba nie poczuje się urażona tym, że dostała coś nie kupionego? Wydaje się Wam, że to nie możliwe? A jednak...

Ale oczywiście jeśli mam wybór i jest taka możliwość to wygrywa: zrobić :)

Czy masz jakieś ulubione sprawdzone danie, które serwujesz gościom? 

W końcu pytanie, na które mogę odpowiedzieć od razu. Kucharka ze mnie beznadziejna, nawet mielone potrafię zepsuć, ale pizzę robię rewelacyjną :)

Do twojej torebki wejdą tylko 3 rzeczy. Co to będzie? 

Nie ma takiej opcji! Nie wciśniesz mi tak małej torebki! Albo worek albo nic! Ale powiedzmy, że staram się sobie wyobrazić, że ktoś postradał zmysły (albo ja raczej je postradałam) i wcisnął mi taką tyci malutką torebkę. Wtedy zabieram: klucz do domu, chusteczki higieniczne i portfel (wiadomo dokumenty i kasa przydać się mogą zawsze). Natomiast telefon zostawiam w domu :)

Nad morze, czy w góry? 

Mazury. Lasy, jeziora i jest cudnie! Ale jeśli już, którąś z tych dwóch opcji to raczej góry. Może dlatego, że morze mam blisko :)


Dom, czy mieszkanie?

Ogród a pośród niego malutki domek z czterema izbami :)

W jaki sposób najchętniej się przemieszczasz? 

Na co dzień przemieszczam się tylko i wyłącznie samochodem i wcale nie najchętniej tylko dlatego, że tak najprościej :)


Dopiero po latach zrozumiałaś, że...?

"Przyszłość to prezent od przeszłości" Andre Malraux
Tak jak w łonie matki kształtują się mikroskopijne rowki, które potem przez całe życie tworzą Twoje linie papilarne, tak przeszłość pozostawia swoje mikroskopijne blizny, które kreują Twoją teraźniejszość i przyszłość... 

No to dobrnęłam do końca. I to jest prawdziwy koniec gdyż nie kontynuuję dalej zabawy. Odpowiedziałam na pytania, żeby sprawdzić czy potrafię uzewnętrznić się trochę publicznie. Egzamin zdałam i mam satysfakcję. Gdyby mi się nie udało? Cóż po prostu nie czytalibyście tego postu :) 

Pozdrawiam Ania



2 komentarze: