poniedziałek, 20 października 2014

Jak Ania łapie kilka srok za jeden ogon? :)

A nie łapie tylko ciągle goni te srocze ogony :) Ale chyba właśnie najfajniej tak gonić :) A jak już się złapie to dopiero frajda :) Cóż też poradzić, że ja po prostu uwielbiam nowe wyzwania, starym pozostając wciąż wierna. Jakiś czas temu - będzie za niedługo dwa lata- postanowiłam zaprzyjaźnić się z maszyną do szycia i nasza przyjaźń uwierzcie rozwija się w najlepsze. Jest nam bardzo dobrze we wzajemnym towarzystwie, choć nie ukrywam czasem mamy siebie dość, puszczamy fochy i takie tam:) Na wiosnę postanowiłam zostać malarzem pokojowym i wiecie jednak nie okazało się to aż takie straszne jak się wstępnie wydawało. Tak więc szpachluje, szlifuje i maluje :) Mam już na koncie jeden pokój, jeden mini mini przedpokój i kilka ścian w kuchni. A w planie jeszcze wiele.
Od pewnego czasu staram się też robić zdjęcia. I nie nie chodzi wcale o to, że chcę zostać fotografem. Chodzi po prostu o to, że od zawsze robię ogrom zdjęć a tak naprawdę powinnam się przyznać, że nie ja je robiłam robił je pan automat aparat. A ja postanowiłam, że trzeba zmienić nasze wzajemne relacje i że to ja będę decydować nie pan automat i tym oto sposobem stało się tak a nie inaczej, że poznaję tajniki manualnej fotograficznej skrzyni biegów. Więc od tej pory to co będziecie mogli obserwować na zdjęciach blogowych to będą moje zdjęcia a nie pana automata :) Poza tym jestem uzależniona - tak ogromnie uzależniona ! Gazety o wnętrzach - mój nałóg od kiedy pamiętam! Oj ile ja tego mam ! Ale cóż poradzić, że po prostu za każdym razem one się tak do mnie uśmiechają :) Nie wiem tylko co było najpierw - mania ciągłych zmian w pomieszczeniach gdzie się znajduję czy mania magazynów wnętrzarskich - ale chyba to pierwsze bo odkąd sięgam pamięcią to co kilka miesięcy po moim pokoju wędrowały wszystkie meble - oczywiście co było wielkim utrapieniem moich rodziców :) Ale to mi pozostało - jak czegoś w ciągu miesiąca nie przestawię lub nie zmienię to po prostu usycham :) Na razie mebli nie robię sama ale kto wie może kiedyś też spróbuję :) Na razie sama skręcam z gotowych elementów i sama projektuje to co bym chciała mieć u siebie . A teraz uwaga - postanowiłam, że nauczę się gotować!!! I to chyba będzie najtrudniejsze zadanie i ciężka przeprawa - nie tylko moja ale tych co będą musieli to jeść :) Pewnie czytacie i zastanawiacie się, że po co mi to wszystko? Nie wiem. Może po prostu po to żeby czuć, że żyję? :) Bo ja muszę coś robić. A wiecie co robię jak nic nie robię? Po prostu choruję, rozkładam się na maksa - dlatego nawet w święta na przykład szydełkuję bo wolę to niż gorączkę :) Pozdrawiam Ania

2 komentarze:

  1. Liebster Blog Award już parę lat temu z nagrody stał się łańcuszkiem. Jakiś czas temu trafił do mnie a teraz za moją sprawą do Ciebie. Wymyśliłam kilka pytań a Ty jesteś jedną z osób, którym chciałabym je zadać. Szczegóły na moim blogu: http://sosnowa11.blogspot.com/2014/11/kilka-rzeczy-ktorych-jeszcze-o-mnie-nie.html

    OdpowiedzUsuń