czwartek, 26 czerwca 2014

Marzył się Ani dywanik...

... taki "tłuściutki", robiony szydełkiem a może raczej szydłem :) No i tak chodził za mną od dłuższego czasu więc postanowiłam zaprzyjaźnić się z szydełkiem...... i rzuciłam się na głęboką wodę:)Trochę to trwało bo przyznam że sporo przerw w dzierganiu było ale udało się! I przyznam nieskromnie że strasznie byłam dumna kiedy w końcu poległ na podłodze w łazience :) No i być nie może żeby świat nie ujrzał mego dzieło pierwszego mam nadzieję nie jedynego:)

 


I przy okazji mała dygresja od tematu :) Na powyższych fotkach dywan opiera się na mojej rodzinnej pamiątce. Prawdziwe cudo z historią. To na tej maszynie poznawałam kiedyś tajniki haftu. Widzicie te otarcia? Wiele cudnych obrusów i pościeli na niej powstało. Pamiętam kiedy jako dziewczynka patrzyłam zaczarowana na ten materiał w drewnianym tamborku... Na to koło bujające się z gracją...
I kiedy mogłam spróbować i ja... To były cudowne czasy... Polska produkcja! Świetna jakość! Bo co polskie to dobre! Jak nasze polskie rękodzieło :)


A wiecie ile lat ma ta igła, którą widać na zdjęciu? Siedzi w tej maszynie 20 lat! Kiedyś tchnę w nią jeszcze życie...


Ale wracając do dywaniku :) Ponieważ cel przeznaczenia dywanu znajduję się w łazience a jak wiadomo kafle śliskie są więc i dywanik mimo swojego ciężaru musiał zostać uziemiony co by nie jeździł po posadzce. Wykorzystałam do tego celu matę antypoślizgową zakupioną w Ikea. Musiałam zszyć dwa kawałki ponieważ chciałam żeby pokryty był cały spód dywanu. Potem rzyszpilkowałam, przyszyłam i gotowe :) Dywan mógł polec w łazience i prezentuje się tak :) Efekt bardzo mi się podoba a pod stopami mięsisty dywan spoczywa :) I nie przesuwa się nic a nic - leży twardo jak te kamienie na ścianie :)



I pasuje do kryjówki papieru co ją wcześniej udziergałam na szydle z taśmy bawełnianej :) No bo co ma tak ten papier mi stać na półce jak może się schować :)


No i to by było w temacie dywanowym na tyle :) Akcja dance studio w toku: ściany już pomalowane rękoma moimi dwoma własnymi :) Jak na pierwszy raz poszło mi całkiem nieźle przyznać muszę :)

Pozdrawiam Ania


6 komentarzy:

  1. Wow Aniu jestem pod wrażeniem:)Tak ci ładnie wyszło!a mnie się zawsze albo zawinie,albo wybrzuszy...brawo:)Jestem pełna podziwu:)I jaka łazienka ładna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No czasem coś sproc było trzeba bo jakoś nie tak sie układało :) ale nie często - chyba zadziałała znowu opcja z której zazwyczaj korzystam czyli wydaje mi sie ze jak zrobię tak to będzie dobrze czyli robota na czuja :) dzięki za tak miłe słowa bo usłyszeć pochwale od mistrza szydełka czysta przyjemność :)

      Usuń
  2. Choć nie władam szydłem ( drutami jeszcze jakoś w młodości operowałam;-)))... muszę również pochwalić Twoje dzieło, Aniu !!! Talent w paluszkach masz, więc dlaczego nie chwalić!!! I tak jak przedmówczyni, mnie się również podoba Twoja łazienka... czy też ubikacja... a ciepełko pod stópkami - bezcenne !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje! :) chwalenie jak najbardziej wskazane:) chwal chwal to dodaje skrzydeł do walki z dalsza wszelaka materia:)

      Usuń