czwartek, 26 czerwca 2014

Marzył się Ani dywanik...

... taki "tłuściutki", robiony szydełkiem a może raczej szydłem :) No i tak chodził za mną od dłuższego czasu więc postanowiłam zaprzyjaźnić się z szydełkiem...... i rzuciłam się na głęboką wodę:)Trochę to trwało bo przyznam że sporo przerw w dzierganiu było ale udało się! I przyznam nieskromnie że strasznie byłam dumna kiedy w końcu poległ na podłodze w łazience :) No i być nie może żeby świat nie ujrzał mego dzieło pierwszego mam nadzieję nie jedynego:)

 

sobota, 14 czerwca 2014

Pewna mała dziewczynka...

... uwielbia tańczyć :) A ja uwielbiam tą małą dziewczynkę :) Zatem powoli rozpoczynam akcję przygotowawczą Studio Tańca :) Będzie składać się co prawda z jednej ściany no ale zawsze :) Pomysł co i jak już jest teraz powoli zaczynam go realizować. Na razie zaczynam od drobiazgów :) Ale chcę je mieć gotowe żeby czekały na ten dzień. Bo jak już przygotuję ścianę to chcę mieć wszystkie części składowe. A jak wiemy każdy szczegół jest bardzo istotny :) Któregoś wieczoru usiadłam i zrobiłam tiul balls :) Ale mnie naszło na takie "cieniowane" :)

niedziela, 8 czerwca 2014

W moim ogrodzie...

...gdzie czas leniwie... No dobra może nie w ogrodzie a raczej w ogródku bo to niewielka przestrzeń.
Ale mimo że ciasna to jednak własna :) No i czas leniwie to na pewno w nim nie płynie o nie ... Bo każdy kto ma choć kawałek własnego trawnika wie, że trzeba sporo czasu i energii mu poświęcić. Kiedyś myślałam, że to nie dla mnie, że mnie nie wciągnie... A jednak :) Coraz większą frajdę sprawia mi grzebanie przy nim, kopanie kolejnych dołków i tachanie worków z ziemią. Oj wysiłek czasem ogromniasty ale kiedy patrzy się na efekt to człowiek wie, że warto! Mój ogródek to jeszcze dziecko, dużo ziemi jeszcze się naje i wody napije zanim urośnie i będzie olśniewał swoją urodą ogromną, choć teraz też mu jej odmówić nie można :)

czwartek, 5 czerwca 2014

W skrócie o Ani :)

Ania z Wichrowego Wzgórza - kto to taki?  Prawie jak Ania z Zielonego Wzgórza :)  Tylko czy te dwie Anie coś łączy? Zastanówmy się chwilę :) Ania mieszkała na wzgórzu i ja też mieszkam na wzgórzu :) Ania była ruda i ja też jestem - jeszcze - choć zapewne nie długo :) Bo Ania była ruda z natury a ja jestem raz rudzielcem, raz włosy czarne jak noc a innym razem zamieniam się w słodką blondynkę :) Tak uwielbiam zmiany i to nie tylko koloru włosów. Uwielbiam zmieniać świat wokół siebie, tworzyć nowe rzeczy, starym dawać nowe życie. Ciągle coś przestawiam - o rany w domu ze mną lekko nie mają :) Ale co poradzę że na tą przypadłość choruję już od dziecka :) Wiercę, wkręcam, gwoździe wbijam. Tu przemalują tam pomaluję. Łopatą kopie, ziemię przerzucam. A jak choruję też nie próżnuję :) Po prostu to uwielbiam i często mnie nosi :) Co kupić Ani kiedy świętuje? Łopatkę? Młotek? Może wiertarkę? :) O tak prezenty w takim stylu są mile widziane :) Jest jeszcze jedna rzecz która mnie łączy z tą Anią rudą - marzycielki przez wielkie M :) Tylko tamta to romantyczka była a ja jestem realistka :) A po co mi ten blog? Bo będę się tu chwalić :) Będę się chwalić pracą rąk własnych :)

Pozdrawiam Ania