poniedziałek, 24 listopada 2014

W kolejce do lekarza

W poczekalni na wizytę u lekarza czeka 6 dzieci z rodzicami. Czyli kolejka jak na sezon chorobowy niewielka. Ale 5 z tych dzieci trzyma w ręku tablet lub telefon. Czyli 5/6 to już całkiem sporo procentowo. I przyznam, że przeżyłam lekki szok widząc ten obrazek. Przyznam Wam, że boje się co będzie kiedyś jak to pokolenie podrośnie. Czy całkowicie pochłonie ich cyberprzestrzeń ?

Pozdrawiam Ania

poniedziałek, 17 listopada 2014

"Odkrywam się" czyli Liebster Blog Award

Ostatnio zostałam zaproszona do pewnej zabawy. I teraz uwaga: nie lubię takich zabaw. Ale postawiłam sobie wyzwanie. Na czym ono polega? Sprawa banalna. Żeby odpowiedzieć na te zdawało by się proste pytania Kasi musiałam się Wam trochę uzewnętrznić a uwierzcie dla mnie to wcale nie jest takie łatwe. Po prostu mam z tym problem. Nie umiem, nie potrafię. Ale po to między innymi założyłam bloga, żeby przestać chować się jak ta mysz za miotłą stojącą w koncie. Żeby wyjść do ludzi. Jak komuś podpasuje będzie do mnie zaglądał. Jak komuś nie będzie ze mną po drodze to go po prostu tutaj nie będzie. 

poniedziałek, 20 października 2014

Jak Ania łapie kilka srok za jeden ogon? :)

A nie łapie tylko ciągle goni te srocze ogony :) Ale chyba właśnie najfajniej tak gonić :) A jak już się złapie to dopiero frajda :) Cóż też poradzić, że ja po prostu uwielbiam nowe wyzwania, starym pozostając wciąż wierna. Jakiś czas temu - będzie za niedługo dwa lata- postanowiłam zaprzyjaźnić się z maszyną do szycia i nasza przyjaźń uwierzcie rozwija się w najlepsze. Jest nam bardzo dobrze we wzajemnym towarzystwie, choć nie ukrywam czasem mamy siebie dość, puszczamy fochy i takie tam:) Na wiosnę postanowiłam zostać malarzem pokojowym i wiecie jednak nie okazało się to aż takie straszne jak się wstępnie wydawało. Tak więc szpachluje, szlifuje i maluje :) Mam już na koncie jeden pokój, jeden mini mini przedpokój i kilka ścian w kuchni. A w planie jeszcze wiele.

czwartek, 26 czerwca 2014

Marzył się Ani dywanik...

... taki "tłuściutki", robiony szydełkiem a może raczej szydłem :) No i tak chodził za mną od dłuższego czasu więc postanowiłam zaprzyjaźnić się z szydełkiem...... i rzuciłam się na głęboką wodę:)Trochę to trwało bo przyznam że sporo przerw w dzierganiu było ale udało się! I przyznam nieskromnie że strasznie byłam dumna kiedy w końcu poległ na podłodze w łazience :) No i być nie może żeby świat nie ujrzał mego dzieło pierwszego mam nadzieję nie jedynego:)

 

sobota, 14 czerwca 2014

Pewna mała dziewczynka...

... uwielbia tańczyć :) A ja uwielbiam tą małą dziewczynkę :) Zatem powoli rozpoczynam akcję przygotowawczą Studio Tańca :) Będzie składać się co prawda z jednej ściany no ale zawsze :) Pomysł co i jak już jest teraz powoli zaczynam go realizować. Na razie zaczynam od drobiazgów :) Ale chcę je mieć gotowe żeby czekały na ten dzień. Bo jak już przygotuję ścianę to chcę mieć wszystkie części składowe. A jak wiemy każdy szczegół jest bardzo istotny :) Któregoś wieczoru usiadłam i zrobiłam tiul balls :) Ale mnie naszło na takie "cieniowane" :)

niedziela, 8 czerwca 2014

W moim ogrodzie...

...gdzie czas leniwie... No dobra może nie w ogrodzie a raczej w ogródku bo to niewielka przestrzeń.
Ale mimo że ciasna to jednak własna :) No i czas leniwie to na pewno w nim nie płynie o nie ... Bo każdy kto ma choć kawałek własnego trawnika wie, że trzeba sporo czasu i energii mu poświęcić. Kiedyś myślałam, że to nie dla mnie, że mnie nie wciągnie... A jednak :) Coraz większą frajdę sprawia mi grzebanie przy nim, kopanie kolejnych dołków i tachanie worków z ziemią. Oj wysiłek czasem ogromniasty ale kiedy patrzy się na efekt to człowiek wie, że warto! Mój ogródek to jeszcze dziecko, dużo ziemi jeszcze się naje i wody napije zanim urośnie i będzie olśniewał swoją urodą ogromną, choć teraz też mu jej odmówić nie można :)

czwartek, 5 czerwca 2014

W skrócie o Ani :)

Ania z Wichrowego Wzgórza - kto to taki?  Prawie jak Ania z Zielonego Wzgórza :)  Tylko czy te dwie Anie coś łączy? Zastanówmy się chwilę :) Ania mieszkała na wzgórzu i ja też mieszkam na wzgórzu :) Ania była ruda i ja też jestem - jeszcze - choć zapewne nie długo :) Bo Ania była ruda z natury a ja jestem raz rudzielcem, raz włosy czarne jak noc a innym razem zamieniam się w słodką blondynkę :) Tak uwielbiam zmiany i to nie tylko koloru włosów. Uwielbiam zmieniać świat wokół siebie, tworzyć nowe rzeczy, starym dawać nowe życie. Ciągle coś przestawiam - o rany w domu ze mną lekko nie mają :) Ale co poradzę że na tą przypadłość choruję już od dziecka :) Wiercę, wkręcam, gwoździe wbijam. Tu przemalują tam pomaluję. Łopatą kopie, ziemię przerzucam. A jak choruję też nie próżnuję :) Po prostu to uwielbiam i często mnie nosi :) Co kupić Ani kiedy świętuje? Łopatkę? Młotek? Może wiertarkę? :) O tak prezenty w takim stylu są mile widziane :) Jest jeszcze jedna rzecz która mnie łączy z tą Anią rudą - marzycielki przez wielkie M :) Tylko tamta to romantyczka była a ja jestem realistka :) A po co mi ten blog? Bo będę się tu chwalić :) Będę się chwalić pracą rąk własnych :)

Pozdrawiam Ania